poniedziałek, 1 grudnia 2014

Maszynowy czas nastał

Grudzień to ogólnie cholernie pracowity miesiąc. O tym w osobnym poście, bo lista "Do Zrobienia" z roku na rok jest coraz dłuższa. Nie wiem jakim cudem, bo spora z nas rodzina, ale w zasadzie nikogo nie przybywa;)

Wracając do tematu...moja maszyna do szycia jedzie ostatnio na trochę wyższych obrotach. Tworzę, zszywam, szyję, doczepiam...bawię się kolorami i planuje co z czym. Pomysłów więcej niż wcześniej, a czasu jakby mniej. To też chyba standard prawda? No bo jak się dużo chce to nagle dzień staje się krótszy, wszystkie dzieci jednocześnie chore (albo o zgrozo na zmianę!) i tak jakby cały Wszechświat ma nagle jakieś oczekiwania ukierunkowane właśnie w Twoją stronę. Walczę, z przeciwnościami, z samą sobą, z czasem, momentami z lenistwem. Powstało kilka pluszaków. Takich, z których jestem zadowolona, takie które chyba zrealizowałam tak jak chciałam. Chyba, bo pewności nigdy mieć nie będę;) Zawsze wydaje mi się, że coś mogło być lepiej, nos jednak wyżej, nitka poszła nie tak jak miała itp itd. Pierdoły ze stodoły, ale wkurzające aż za bardzo;)

Docelowo chcę swoją stronę, swój sklepik online. Bo na pluszakach się nie zakończy. Będzie coś na ścianę, może karuzele, wzorów Krzywulców więcej i więcej. Z personalizacją i bez. W standardzie i z własnym wyborem. Tak, żeby każdy czuł że to fajne miejsce...Takie gdzie warto zaglądać, gdzie warto wracać, które warto polecić innym, a przede wszystkim-takie w którym znajdzie się coś dla każdego Małego Stwora.

Jak wiadomo rodzina nasza jest duża. 4 dzieci zobowiązuje. W miniony weekend przeczytałam milion opisów, z tym jak ktoś kalendarz adwentowy robi, ktoś inny tworzy go od podstaw, jeszcze inny szlifuje do perfekcji. U nas kalendarza brak. Z prostej przyczyny-nie wpadłam jeszcze na to, jak za małe pieniądze zrobić taki który pomieści po 4 paczuszki na każdy dzień;) Słodycze staramy się im ograniczać, zabawki byłyby przesadą, czytać nie potrafią więc wierszyków nie docenią;) Za rok ruszę mózgownicą bardziej i wydajniej i takową pracę ręczną stworzę. Nie dam się!;)

A tymczasem... tam po prawej baner do Dawandy-tak na przyszłość. Na teraz. Wierzę, że się przyda;)

Jednak, żeby nie było że weekend totalnie leniwy...stworzył się pies dla Tośka i Rudi. Ten tam niżej. Dumnam z niego bardzo:) A pod nim link do Dawandowego sklepiku. Skromnie tam narazie. Taka kawalerka, z której wierzę że powstanie fajna chata;)



9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Twoje Krzywulce! :)

      Usuń
    2. Kasiu, żeby wszyscy je tak uwielbiali...!;)

      Usuń
  2. Wow, ekstra! ;) Ja robię kartki, ale podziwiam umiejętności maszynowe. Choć moje prace też przeszywam na maszynie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. umiejętności brak:P Luby mój pokazał mi co i jak...ale niewiele potrafię. Choć planuje to zmienić. Od roku zabieram się za uszycie ubranka jakiegoś i ciągle mi to nie wychodzi...najzwyczajniej w świecie panikuje;D

      Usuń
  3. Piękne krzywulce! Ja dopiero zaczynam przygodę z szyciem, jest świetna! Dziś na blogu o tym jak uszyłam TIPI . Zapraszam
    www.figlujemy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń