czwartek, 20 grudnia 2012

Moi Drodzy Państwo

Witamy się w 16t5d ciąży. Wszystko przebiega prawidłowo i idealnie ( prócz mamy, która ma małe problemy z wynikami i za niskim ciśnieniem)...infekcja jeszcze Matkę Polkę dopadła, która zwaliła z nóg i przykręciła niemal siłą do łóżka. To tak, żeby zbyt nudno nie było...bo przecież przedświąteczny okres to sam spokój, harmonia...wręcz idealny moment na ciut większe chorowanie;) Ale o tym jutro.
Co z nowości? No cóż...


No to będzie mała Mia :)
Choć przeczucia miałam na chłopaka, a i jakąś nadzieję na kolejnego Syna... radość moja końca nie miała. Tak jak i wzruszenie:) Jestem przeszczęśliwą posiadaczką kobiecego serduszka w wersji mini, gdzieś tam, niedaleko mojego. Serducha, które bije mocno i głośno:)  A Luby już rączki zaciera powtarzając " Córeczka  Tatusia". Sama nie podejrzewałam, że aż tak bardzo cieszyć się będę... No i, żebym ja się myliła? JA?!:)))

W związku z nakazem leżenia do sklepu po sukienkę nie skoczę...ale już buszuje w necie w poszukiwaniu jakiegoś Małego cudeńka:) problem mój jednak polega na tym, że nie przepadam za różem*...nie twierdzę, że Mia pozbawiona będzie tego koloru, jednak jestem przeciwniczką tych wszystkich, którzy od stóp do głów w ten właśnie kolor dziecko odziewają. Zapowiadam wszem i wobec, żeby nie kupować Małej nic co ma cekiny, brokaty, wróżki i inne cholerstwa:P Ciężka przeprawa mnie czeka i zupełnie nowy Świat...;)))



* wiem, że blog ten raczej w takowych klimatach zachowany;))ale właśnie taki róż to jedyny chyba jaki do mnie przemawia...jeszcze w połączeniu z czekoladowym brązem.... ach. No tak czy inaczej odnoszę się jedynie do tych kolorów, które ostatnio dominują np w H&Mie ( przepraszam za antyreklame;) ) i wypełnione półki przedstawiają coraz to bardziej pstrokate odcienie... a gdzie reszta tak pięknych kolorów ja się pytam?!

6 komentarzy:

  1. gratulacje po raz kolejny!:)

    a co do różu, czytając notkę, że nie przepadasz za nim,myślę sobie : deseń bloga jest różowy:) hehe ale dopuszczalny zdecydowanie;)
    ja sama też nie przepadam,ale te małe istotki tak słodko w nim wyglądają!:))) ale wiadomo jest masa kolorów!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu chodzi o takie ubieranie gdzie z odleglosci 20km mozna zauwazyc dziecko... Wszystko mocne rozowe z obrazkami HelloKitty,Barbie itp.domyslam sie ze moge tego nie uniknac jak Mia podrosnie ale poki ja dbam o garderobe to na mnie spoczywa obowiazek omijania szerokim lukiem takiej pstrokatosci;)

      Usuń
    2. i git :) hellokitty jest be

      Usuń
  2. ale numer! gratulacje!:) kiepsko z tym wyborem dziewczęcych kolorów, Lenon śmiga często gęsto w chłopięcych...inaczej musiałaby z jednorożcami i innymi badziewiami się zaprzyjaźnić :)
    czujesz się już lepiej?

    OdpowiedzUsuń