poniedziałek, 19 listopada 2012

Leniwy początek tygodnia

Z pozoru leniwy. Luby w stanie lekko jeszcze chorowitym postanowił dzisiaj pracować w domu, Mały Człowiek od wczoraj do jutra u swojego taty, a i ja nadaje służbowo z laptopa. Poranne telefony dla jednej firmy wykonane, nazwy produktów dla drugiej ( między innymi mojej) wymyślone, opisy do nich częściowo   napisane. Chwila odpoczynku dla umysłu i jadę dalej...
Coś bym zjadła, ale żołądek jeszcze odmawia posłuszeństwa... więc planowanie jedzenia odpada. Gotowe pierogi zaspokoją głód mego ukochanego. A ja? Przecież Zośka też zjeść musi...Zdecydowanie czekam na drugi trymestr z nadzieją, że zdejmie ze mnie część ciążowych objawów;)Do tej pory waga pokazuje 4,5 kg na minusie...



Truskawki. Strasznie bardzo chce mi się truskawek...



5 komentarzy:

  1. za mna pomelo chodzi zawsze:D truskawki mialam do wczoraj mrozone:P
    Nie zapomne jak w styczniu plakalam ze chce zjesc arbuza:D I znalazlam go dopiero w marcu? :D
    4,5kg!!! jezu... ja nie chudlam niestety wiec nie wiem jak to jest;/
    ale szczerze wspolczuje i mam nadzieje ze zjesz cos za kilka dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mrozone to ja tez mam ale to zdecydowanie nie to samo;)

      Usuń